Atak na posterunek ONZ
Jak donoszą
nasi korespondenci dzisiaj, w późnych godzinach popołudniowych, w strefie
zdemilitaryzowanej, na północ od miejscowości Ljubljevo, doszło do poważnego
incydentu z udziałem stacjonujących w tym rejonie sił stabilizacyjnych ONZ.
Jak udało
się ustalić, w wyniku prowokacji sił avestańskich, które po wkroczeniu do
strefy zdemilitaryzowanej a następnie po kilku próbach przekroczenia granicy z
Brombracją, zaatakowały posterunek sił ONZ doszło do prawie godzinnej wymiany
ognia w wyniku której śmierć poniosło co najmniej pięciu żołnierzy kontyngentu
ONZ a kilku zostało rannych. W efekcie tego ataku posterunek został zniszczony.
Nie wiadomo jaki los spotkałby rannych żołnierzy "błękitnych hełmów"
gdyby nie interwencja sił Brombracji. W wyniku szybkiego uderzenia oddziału sil
specjalnych Brombracji udało się ocalić kilku rannych żołnierzy sił
stabilizacyjnych oraz zmusić do odwrotu siły avestańskie.
Na reakcje
"świata" nie trzeba było długo czekać. Prezydent Brombracji niespełna
godzinę po wydarzeniach "pod" Ljubljevem wystąpił z odezwą do narodu
i światowej opinii potępiającą jednoznacznie avestański akt agresji skierowany
przeciw siłom pokojowym.
Prezydent
zażądał natychmiastowej i zdecydowanej reakcji ze strony UE, ONZ i NATO,
jednocześnie ostrzegł, że jego kraj nie będzie bierny wobec takich aktów
"terroru".
Następnymi
reakcjami były wystąpienia premiera Królestwa Brytfanii, prezydenta Stanów
Zrobaczonych i kilku państw europy. Wszystkie te wystąpienia jednoznacznie
potępiły Avestan i rząd w Tremest. UE i ONZ zażądały natychmiastowego
wyjaśnienia "motywów" które popchnęły armię Avestanu do takiego
kroku.
Sekretarz
generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych zapowiedział nadzwyczajne
posiedzenie rady bezpieczeństwa na którym ma zostać zmieniony mandat dla
kontyngentu sił ONZ w tym regionie. Uprzedzając spekulacje i pytania
potwierdził, że mandat ma zostać rozszerzony do granic działań które pozwolą
„błękitnym hełmom” zapobiegać tego typu sytuacjom. Po jego uchwaleniu żołnierze
ONZ stacjonujący w strefie zdemilitaryzowanej pomiędzy Avestanem i Brombracją
będą mogli w pewnych specyficznych i określonych ściśle mandatem
okolicznościach działać prewencyjnie a wręcz ofensywnie.
Takie
zapowiedzi są jednoznaczną wskazówką co do kwestii ewentualnego wycofania
kontyngentu z regionu. Wiadomo że ONZ nie ugnie się i nie wycofa, a co więcej
zamierza działać dużo bardziej zdecydowanie. Politolodzy i obserwatorzy
polityczni jednogłośnie wskazują, że taka postawa ONZ ma związek z ostatnimi przygotowaniami
do wdrożenia w życie projektu sił zbrojnych UE które mają także być używane w
tego typu zadaniach jak siły ONZ. Spekuluje się, że to może być ostatnia deska
ratunku dla sił zbrojnych ONZ które wielokrotnie były krytykowane za bierność i
„nieporadność” w sytuacjach wymagających zdecydowanych rozwiązań i kroków.
Mimo ostatnich wydarzeń Rada Bezpieczeństwa ONZ nie
zdecydowała się na wycofanie ze strefy zdemilitaryzowanej kilku firm PMC które
otrzymały „kontrakty” na rozminowanie kilku stanowiących zagrożenie dla
ludności cywilnej pół uprawnych i łąk wokół 3 wiosek leżących w strefie
zdemilitaryzowanej. Jest to pierwsza tego typu akcja po powrocie sił ONZ do
strefy granicznej Avestanu i Brombracji. Dowódca kontyngentu generał Leopold
Rosgrau potwierdził, że wszystkie patrole saperskie dostaną ochronę „błękitnych
hełmów” w czasie przeprowadzania rozminowywania. Jednocześnie zwrócił uwagę na
to że tego typu działania są skierowane przede wszystkim na „dobre stosunki” z
miejscową ludnością.
Pobierz oryginalny artykuł: Trybuna 23-02-08
|