|
Wpisał: Administrator
|
|
06.06.2009. |
New Colombia Tribune, 25.05.2009 r.Bliski Wschód w ogniu! Ochrona własnych obywateli czy ukryty czynnik ekonomiczny? O
godzinie 5.38 w dniu 28 maja siły Rassijskie bez wypowiedzenia wojny
przekroczyły granicę Radestanu. Kolumny pancerne przy wsparciu
lotnictwa kierują się na Dormuz, polityczne i ekonomiczne centrum
Niziny Danube. Nieliczne siły Radestańczyków, złożone głównie z sił
obrony terytorialnej i pograniczników stawiają zacięty opór, ponosząc
duże straty. W chwili, gdy oddajemy do druku artykuł, rassijskie wojska
są nie dalej niż 2 godziny drogi od miasta. Władze zarządziły ewakuację
urzędów i instytucji publicznych. Od wczesnych godzin porannych trwa
także exodus ludności cywilnej w kierunku stolicy kraju – Addamanu.
Przedstawiciele
Moscovii powołując się na wcześniejsze ostrzeżenia wobec rządu
Radestańskiego utrzymują stanowisko, że inwazja nie jest początkiem
wojny a jedynie „zdecydowanym krokiem w celu ochrony żywotnych
interesów Federacji Rassijskiej”. Na zwołanej w godzinach porannych
konferencji prasowej ambasador Iwan Humienko zaprzeczył określaniu
interwencji mianem wojny. - Kilkukrotnie ostrzegaliśmy władze
Radestanu, że wobec eskalacji incydentów przeciw mniejszości
Rassijskiej będziemy zmuszeni użyć wszelkich dostępnych środków dla
zapewnienia bezpieczeństwa naszym obywatelom – powiedział ambasador.
Namiestnik Rusłan Galijew – przewodniczący radestańskiej Rady Powierników zaapelował do władz rassijskich o wycofanie wojsk.
- Naruszenie granic Radestanu jest pogwałceniem norm prawa międzynarodowego – oświadczył przed kamerami Namiestnik Galijew – Władze
rassijskie ponoszą całkowitą odpowiedzialność za zniszczenia i ofiary
jakie są skutkiem użycia siły. Radestan zaapeluje o wszelką pomoc do
społeczności międzynarodowej, domagając się powstrzymania agresji i
zadośćuczynienia za straty moralne i materialne.
Radestańske
społeczeństwo cechują jednak odmienne nastroje niż elity władzy.
Zdaniem anonimowego oficera z elitarnej brygady Dżamija władze nie
przykładają należytej wagi do powstrzymania agresora. - Działania są prowadzone nieudolnie – mówi oficer – do
chwili obecnej nie otrzymaliśmy pełnych rozkazów mobilizacyjnych.
Informacje są sprzeczne, żołnierze grożą buntem i samowolnym udaniem
się na linię walk. Trudno ich w tej sytuacji potępiać. Wielu oficerów
także ma zamiar bronić ojczyzny bez względu na rozkazy. Gwałtowny
wybuch konfliktu zaskoczył zarówno opinię międzynarodową jak i
niezależnych ekspertów. W świetle zaciętych walk jak i nawarstwionych
problemów między stronami raczej nie możemy oczekiwać szybkiego
znormalizowania sytuacji. Możemy jedynie liczyć, że mediacja
międzynarodowa i rygorystyczne sankcje zmuszą obie strony do
zawieszenia broni.
Z Dormuz specjalnie dla NCT i CNN mówił Mickey O`Toole.
Pobierz wersję PDF: Radestan News4.pdf
|
|
Zmieniony ( 09.06.2009. )
|